Hat-trick Carlitosa dał Wiśle Kraków zwycięstwo 3:1 ze Śląskiem Wrocław w meczu 27. kolejki piłkarskiej ekstraklasy. "Biała Gwiazda" przybliżyła się tym samym do realizacji celu, jakim jest awans do grupy mistrzowskiej. Ekipa z Dolnego Śląska wciąż pozostaje bez wygranej na wyjeździe w tym sezonie.

Śląsk przyjechał do Krakowa bez swojego najlepszego strzelca – Marcina Robaka, który z powodu choroby nie brał udziału w treningach. W Wiśle zabrakło natomiast kontuzjowanego Marcina Wasilewskiego, poza tym trener Joan Carrillo zdecydował się posadzić na ławce rezerwowych Pola Lloncha, który w poprzednich meczach był jednym z najlepszych zawodników "Białej Gwiazdy".

Gospodarze pierwszą groźną akcję przeprowadzili w 5. minucie. Jesus Imaz minął Igorsa Tarasovsa, ale jego strzał zdążył jeszcze zablokować Tim Rieder.

Goście prowadzenie mogli objąć siedem minut później. Arkadiusz Piech podał do Roberta Picha, ten był sam przed bramkarzem, lecz oddał zbyt słaby strzał, aby zaskoczyć Juliana Cuestę.

Potem z niezłej strony pokazał się Carlitos. Hiszpan, po minięciu Tarasovsa, oddał strzał w długi róg. Jakub Sowik zdołał jednak sparować pikę. Wiślacy wykonywali rzut rożny. Niecelny strzał głową oddał Fran Velez, ale wcześniej piłkę ręką zagrał Rieder. Arbiter Daniel Stefański zdecydował się na skorzystanie z systemu VAR i po obejrzeniu sytuacji na monitorze podyktowł rzut karny dla Wisły. Jego pewnym egzekutorem był Carlitos, który tym samym przerwał trwającą 455 minut serię bez gola.

Po objęciu prowadzenia gospodarze jeszcze przez jakiś czas mieli przewagę, lecz nie udało im się wypracować dobrych okazji. Gościa starali się wykorzystywać straty piki przez wiślaków na wyprowadzanie kontrataków. W 36. minucie Zoran Arseinc w ostatniej chwili wybił piłkę spod nóg Sito Riery. Hiszpan za moment dośrodkował jednak z rzutu rożnego, a Tarasovs głową wpakował pikę do siatki.

Po przerwie początkowo lepiej prezentował się Śląsk. W 54. minucie Mateusz Cholewiak został w ostatniej chwili uprzedzony przez jednego z obrońców Wisły, potem Cuesta miał trochę problemów z wyłapaniem strzału Piecha.

W 62. minucie długim podaniem w pole karne popisał się Arsenic. Tam piłkę przejął Carlitos, minął zwodem Tarasovsa i precyzyjnym strzałem pokonał Słowika.

Chwilę później bramkarz Śląska uratował swój zespół przed stratą kolejnego gola, gdy wygrał pojedynek z Jesusem Imazem.

Losy meczu definitywnie rozstrzygnęły się w 79. minucie, gdy Carlitos z bliska wpakował piłkę do siatki, skompletował pierwszego hat-tricka w barwach Wisły i dogonił w klasyfikacji strzelców Igora Angulo z Górnika Zabrze. Obydwaj Hiszpanie mają na swoim koncie po 19 trafień.